Kłapouchy
Data dodania: 06.07.2015 r.
Aktualizacja marzec 2018
Z nieskrywaną radością informujemy, iż dzięki nowemu częściowemu Wirtualnemu Adoptującemu Kłapouchy ma całkowitą Wirtualną Opiekę.
Dziękujemy!

Aktualizacja grudzień 2015
Do Pełnej podstawowej Wirtualnej Adopcji potrzebuje 50 zł miesięcznie.
Można objąć zwierzaka adopcją całościową bądź częściową - wówczas na utrzymanie wybranego podopiecznego składa się kilka osób. Wysokość wsparcia wybranego konia zależy wyłącznie od Wirtualnego Opiekuna.
Aktualizacja
Kłapouszek ma Częściowego Wirtualnego Opiekuna.
Do Pełnej podstawowej Wirtualnej Adopcji potrzebuje 250 zł miesięcznie.
Można objąć zwierzaka adopcją całościową bądź częściową - wówczas na utrzymanie wybranego podopiecznego składa się kilka osób. Wysokość wsparcia wybranego konia zależy wyłącznie od Wirtualnego Opiekuna.
Aktualizacja 24.09.2015
Kłapouchy jest jednym z najstarszych osiołków przebywających pod naszą bezpośrednią opieką.
Ze względu na zaawansowany wiek i schorzenia z tym związane, Kłaopuszek poszukuje wsparcia w postaci Wirtualnych Opiekunów.
Koszt Pełnej podstawowej Wirtualnej Adopcji to 300 zł miesięcznie.
Można objąć zwierzaka adopcją całościową bądź częściową - wówczas na utrzymanie wybranego podopiecznego składa się kilka osób. Wysokość wsparcia wybranego konia zależy wyłącznie od Wirtualnego Opiekuna.
Aktualizacja 03.08.2015
Uwaga! Wszystkie wpłaty które teraz trafią na konto Kłapouszka przeznaczone są na diagnostykę, leczenie, specjalistyczną paszę dla staruszków, weterynarza i kowala.
Dzięki Wam udało nam sie zebrać kwotę niezbędną na wykup osiołka, ale sam wykup to dopiero początek drogi.
Ogromnie dziękujemy za ocalenie życia i wyrażamy wdzięczność, w imieniu Kłapouchego, za każde wsparcie w dalszej walce.
Możesz pomóc osiołkowi dokonując darowizny z tytułem „dla Kłapouchego" na konto PKO BP 15 1020 5226 0000 6002 0220 0350
TAK BYŁO 06.07.2015
Kłapouchy co się po świecie włóczył.
Kłapoucha, którego tu widzicie, poznałam wiele lat temu. Był wtedy pięknym, lśniącym i trochę aroganckim młodym osiołkiem, który spędzał dnie na brykaniu, fikaniu i zaczepianiu przechodniów przez płot. Starszy Pan, który był jego właścicielem, zawsze uśmiechał się szeroko i mówił, że życie oszlifuje Kłapouszka jak diament i wyrobi mu charakter. Wiele razy odwiedzaliśmy starszego Pana z miodem, bo miał najlepsze w okolicy siano (miód był dla Kłapousia). Zawsze witał nas ze swoim osiołkiem przy boku, w tle dumnie prezentował się kolorowy wiatrak. Do dziś widzę, jak starsza, rumiana Pani z bańkami mleka uśmiecha się serdecznie i macha na powitanie. Wiejska gościnność unosiła się w powietrzu. W dni wolne od pracy na roli starszy Pan zabierał swego Kłapouszka na długiej lince na spacery - on po zioła, osiołek po kępy trawy. Wracając, często wpadali do sklepu, gdzie zdarzało się starszemu Panu siadywać na schodkach z tabliczką czekolady w ręce albo kremowym ciastkiem. Konsumowali dobrocie razem z Kłapouszkiem. Potem starszy Pan opowiadał Kłapouszkowi, jak to kiedyś bywało. To były bardzo odległe czasy, ale Kłapouchy wyrył się w mej pamięci jako niezwykły osiołek.
Potem rzuciłam się w wir pracy, nie bywałam już w okolicy, brakowało czasu, czasem siły, aby jechać w odwiedziny. Kiedy po kilku latach wreszcie pojechałam ze stertą czekolad i miodem, nie zastałam już ani Kłapouszka, ani starszych Państwa. Ze środka opustoszałego podwórza smętnie spoglądał wyblakły wiatrak. Wkoło był bałagan, płot Kłapouchego porósł mech, a częściowo się rozpadł. Z trudem przywoływałam w wyobraźni stare obrazy świetności gospodarstwa - nic nie zostało. Podeszłam do sąsiada zapytać, gdzie wszyscy się podziali. Miły Pan widocznie się rozżalił, bo kiedy mówił, trzęsła mu się siwa broda, a łzy napływały do oczu. "Pani, oni nie żyją już 2 lata. Basia zmarła na serce. Wiesio chwilę po niej. Przed śmiercią martwił się tylko, co z osiołkiem, co z osiołkiem. Szukał Was, bo przestaliście przyjeżdżać. Bał się o to swoje oślę. Ale nie zdążył Was znaleźć Wiesio. Potem przyjechali i osła zabrali. A gospodarstwo stoi i niszczeje, chcą tu jakieś zakłady stawiać za kilka lat. To już inny świat, Pani. Wszystko sprzedane." - rzekł starszy Pan, pokazując palcem wkoło. Wszędzie piękne, wystawne domy. Tylko jego wiejski, z drewnianym płotem się uchował. Po malutkim sklepiku na rogu nie ma nawet wspomnień - stoi elegancki minimarket, witryny zaklejone reklamami wycieczek zagranicznych. Błądzę w myślach, ileż to czasu mnie tu nie było..
Minęły kolejne lata. Uratowaliśmy prawie 50 osiołków. W tamte okolice nigdy już nie pojechałam.
Kilka dni temu zadzwonił do mnie handlarz. "Pamiętasz osła, co mieszkał tam, gdzie był ten kolorowy wiatrak? Przywieźli mi go, ledwo stoi na nogach, wygląda jak sterta kości. Bierzesz czy go paść na rzeź? Z transportem 2000 zł i jest wasz".
Oczywiście, że biorę. Jakże mogłabym nie wziąć Kłapoucha?
Po kilku dniach wjeżdża na teren przyczepa. Uchylam trap i widzę, jak łypie na mnie okiem ten sam hardy osiołek. Prawie łysy, zagrzybiały, z ranami. Kości na wierzchu, tylko wielki brzuch zwieszony do ziemi. Gdzieś Ty bywał w świecie, Kłapousiu?
Kopytka powykrzywiane w cztery strony świata, mętny wzrok, brak sił i gasnące iskry w oczach. Głaszczę go po poczciwym pysku. Czas dogonił i Kłapousia. Życie go nie oszczędzało. Nagle przeszywa mnie myśl, a raczej poczucie, że starszy Pan patrzy z góry i się uśmiecha, siedząc w bujanym fotelu. Druga myśl jest jeszcze przyjemniejsza - czy naprawdę komuś zależało aż tak na szarym osiołku, że nawet po śmierci szukał sposobu, aby znalazł do nas drogę? Gdzieś tam się otrząsam z tych myśli, przecież to tylko domysły i intuicja. Ale z drugiej strony, ileż rzeczy tego świata się filozofom nie śniło...
Mamy czas do 30 lipca, aby zebrać 2000 zł dla Kłapouszka.
W albumie poniżej sukcesywnie umieszczamy najnowsze i najpiękniejsze zdjęcia.
Zdjęcia
Możesz pomóc wysyłając SMS o treści CENTAURUSpod numer 7412 i pobierając tapetę (koszt 4.92 z VAT)
Przekaż darowiznę


Wybierz kwotę darowizny: